Blog > Komentarze do wpisu

Zamek w Gniewie

 Zamek w Gniewie

 

Nasza przygoda prowadzi bursztynową trasą szybkiego ruch A1, łączącą północ z południem. Wizytowanie zamków tej drodze związane było z wyprawą nad nasze polskie morze.



Zamek w Będzinie, jest budowlaną perełką. Niby nie za rozległy, jednak w swojej nietuzinkowej konstrukcji budzi podziw. Na pewno pozostaje sentyment do tego rejonu i nie przeoczyliśmy sposobności, aby ponownie zobaczyć ten obiekt zamkowy. Dodatkową atrakcją stała się późna pora w jakiej odwiedziliśmy obiekt zamkowy. Możemy mówić o ogromnym szczęściu, bowiem dojeźdzając do Będzina przestał kropić deszcz, a jak już bylismy pod zamkiem, tak jakby na nasze zapotrzebowanie włączono halogeny oświetlające warownię.

Kolejny obiekt - Zamek w Łęczycy. Twierdza należy do gatunków zamków miejskich, pozostała wybudowana na rozkładzie czworokąta o przestrzeni 2600 m2. Usytuowana w południowo-zachodnim rogu objętego murami zespołu miejskiego, od którego odgradzała ją zasilana wodami Bzury fosa. Ulokowany na sztucznie uformowanym kopcu ziemnym zamek wzniesiony był w partii fundamentowej z kamienia, zaś wyżej z gotyckiej cegły. Dzisiaj składa się z bardzo rozległego skrzydła zachodniego z trzykondygnacyjnym budynkiem zwanym Domem Nowym, wieżą bramną i narożną ośmioboczną wieżą. Mur obwodowy ma maksymalnie ok. 10 m wysokości, ale w połowie jest zrujnowany i znacznie niższy.

Mejscowe opowieści połączone są prawie w komplecie z diabłem Borutą występującym pod rozmaitymi postaciami. Jako szlachcic spaceruje w kontuszu po dziedzińcu zamkowym, pod postacią sowy pilnuje skarbów w lochach zamkowych, w wodach Bzury jako Boruta-topielec przyjmuje kształt ryby z rogami, po polach galopuje nocami Boruta-koń, miód podbiera pszczelarzom Boruta-bartnik.

Początki Boruty sięgają XIV w. Wtedy to Kazimierz Wielki wyruszył z Krakowa do Łęczycy, jednak blisko kresu podróży jego kareta ciągnięta przez 6 koni spadła z grobli i zapadła się dogłębnie w bagno. Świta króla nie zdołała sobie z tym poradzić, musiano zatem poszukać pomocy. Wokoło był tylko las i trzęsawiska a także wąska dróżka w bór. Jeden ze służących poszedł więc nią i wkrótce dojrzał grupkę ludzi, którzy z drzewa sosnowego wytapiali smołę. Nazywano ich borutami, bo większość czasu spędzali w borze. Jeden z nich zaoferował pomoc królowi. Sługa prosił, żeby poszli wszyscy jednakże tamci uparcie ręczyli, że jeden boruta w zupełności wystarczy. I istotnie za pomocą grubego sznura wyciągnął po kolei wszystkie konie, a nastepnie i samą karetę. Wdzięczny monarcha przyznał borucie szlachectwo i uczynił zarządcą jego łęczyckich dóbr. Ten jednak zapomniał skąd się wywodzi i stał się dla ludu srogim ciemiężcą. Po śmierci arystokraty-boruty ludzie ruszyli na zamek odzyskać zagrabione im pieniądze. Nic nie znaleźli, a dwa dni dalej zniknęło także ciało martwego. Odtąd rozpoczęto mówć o diable Borucie. Podobno wciąż strzeże on skarbów w lochach zamkowych. A z tego czasu do chwili teraźniejszej zachowało się ludowe powiedzenie: nie ma diabła gorszego, gdy się stanie pan z ubogiego.

Zamek w Gniewie na szczęście ulokowany jest po odpowiedniej dla nas stronie Wisły. Zdziwieniem dla nas było dojrzenie tabliczki z zakładem Rolls Royce\'a w Gniewie. Naturalnie chodzi tutaj o silniki do statków. Na zamku uśmiechęło się do nas szczeście, bowiem akurat trafiliśmy na wesele i obiekt był o tak wczesnej porze otwarty...

Jest to podobno najpiękniej zachowanych obiekt Krzyżacki na Pomorzu. Stoi na wielkiej skarpie na zachodniej części Wisły. Zamek ma kształt bliski kwadratowi o boku 47 m z czterema wieżyczkami w narożach i wewnętrznym dziedzińcem. Wszystkie skrzydła zamku mają równą wysokość, lecz liczba kondygnacji jest różnorodna, bowiem niektóre sale jak np. kaplica i kapitularz w części południowej były znacznie większe od innych komnat. W skrzydle północnym mieściły się komnaty komtura a okresowo i wielkiego mistrza Kuchmeistera, który odstąpił z urzędu i osiadł w Gniewie. Piwnice oraz parter przeznaczono na cele gospodarcze, były tu m.in. kuchnia, piekarnia i magazyn. Zamkowe mury wieńczą wąskie korytarze ze strzelnicami udostępnione odwiedzającym czyli dawne ganki strażnicze. Elewacje wschodnia i zachodnia posiadają jednocześnie skromne, lecz wyróżniające je ozdobny szczyty.

czwartek, 26 stycznia 2012, beskidmaly
Tagi: zamki

Polecane wpisy